Zarzecze


Niewiele osób pamięta o pięknym Zarzeczu, o wiosce, która jeszcze w latach czterdziestych XX wieku była jedną z największych na Śląsku.
Mieszkało tam w tym czasie ponad 3 tysiące osób, były między innymi dwie szkoły, kościół, kaplica, sklepy, gospody, duże gospodarstwa rolne, domy mieszkalne. Jak zapisano w licznych wspomnieniach „tętniło tam życie”. Niestety, pod koniec lat czterdziestych XX wieku w zaciszu gabinetu Wojewódzkiego Komitetu PZPR podjęto decyzję o wybudowaniu zbiornika wodnego, nazwanego później Zaporą Goczałkowicką lub Jeziorem Goczałkowickim (choć większość jego terenu stanowiło Zarzecze). Wprawdzie istniały zaawansowane projekty wybudowania zbiornika między innymi w okolicach Kaniowa, w rejonie zdecydowanie mniej zaludnionym i zabudowanym, jednak zaważyło komunistyczne pragnienie zlikwidowania kultu Matki Boskiej Gołyskiej, którego początki sięgały XVIII wieku.
W 1949 roku Wydział Rolnictwa Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach otrzymał polecenie wyszukania rezerw dla wysiedleńców z terenu przewidywanej zapory. W Zarzeczu zaplanowano zlikwidować 338 gospodarstw o łącznej powierzchni 748 ha.
Na plac budowy do Zarzecza zjechała spora grupa robotników, tak zwanych „goroli”, gnanych komunistycznym zapałem, którym niełatwo w tym czasie było oprzeć się pokusie dobrego i szybkiego zarobku. W pewnym okresie przy budowie pracowało w systemie trzyzmianowym ponad 1200 osób.
Uparci zarzeczanie w większości nie chcieli opuścić swoich domostw. Niejednokrotnie wyburzano dom na oczach całej rodziny. Nierzadko na kolanach, szlochając, prosili budowniczych o wstrzymanie prac. Wielu mieszkańców zabierało po jednej cegle z rozbieranego kościoła z zamiarem wbudowania jej
w mury swoich nowych domostw.
Ogromnym przeżyciem dla mieszkańców było zamknięcie kaplicy Matki Boskiej Gołyskiej w Gołyszu (dzielnicy Zarzecza), w niedzielę, w dniu 10 maja 1953 roku. Tego dnia spadł obfity śnieg, wielu wiernych odczytało to jako nadzwyczajny znak, zwłaszcza, że parafia w Zarzeczu była pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej. Ostatnie nabożeństwo odprawił ks. Filip Bednorz (wikariusz kapitulny). Po kazaniu ksiądz nieco uspokoił parafian, bo zapewnił, że dołoży wszelkich starań, aby kaplica została przeniesiona do tej części Zarzecza, która nie zostanie zalana. Początkowo zamierzano obraz zdjąć po mszy świętej, jednakże
w obawie przed reakcją parafian, postanowiono uczynić to dopiero wieczorem, gdy wszyscy rozejdą się do domów. Kiedy około godziny 18 ks. Franciszek Porosz (proboszcz zarzecki) wrócił do kaplicy, zastał w niej wielu modlących się w asyście kilkudziesięciu funkcjonariuszy „bezpieki”, którzy mieli nakaz pilnowania porządku. Ks. Franciszek Porosz zdjął obraz i pozwolił wszystkim obecnym go ucałować, po czym przewieziono go na jakiś czas do zarzeckiego kościoła parafialnego.
W sierpniu 1954 roku na terenie wioski miała miejsce ostatnia zabawa weselna, był to ślub Stanisława i Elżbiety Dziendziel z Gołysza. Natomiast ostatnimi, którzy opuścili rodzinną ziemię, byli: Heczkowie, Zachrajowie, Kotasowie, Żerdkowie, Kromczykowie, Krzempkowie, Pieszkowie i Piekarczykowie.
W tym czasie, gdy w dramatycznej atmosferze z oporem wysiedlano zarzeczan, którzy ze smutkiem na furmankach i wozach przewozili swój dobytek, zarząd budowy zapory nieustannie czynił starania, aby dostarczyć pracującym robotnikom odpowiedniej rozrywki, zabaw sportowych i odległych wycieczek. Na ten cel wydano więcej pieniędzy, aniżeli na pomoc dla zarzeczan w zorganizowaniu transportu do nowych miejsc zamieszkania (m.in. Chybia, Strumienia, Bielska-Białej, Czechowic-Dziedzic, Warszowic, Jaworza, Jasienicy, Skoczowa, Pszczyny).
Moja rodzina także pochodzi z Zarzecza. Poniżej przedstawiam jedno z najstarszych zarzeckich fotografii, przedstawiające moją prababcię Justynę Krzempek z domu Antonik. Obok mój pradziadek, Ludwik Sajdok, mieszkał na pograniczu Zarzecza i Chybia. Człowiek niezwykle religijny. W latach dwudziestych XX wieku był pierwszym przewodniczącym polskiego Komitetu Budowy Kościoła w Chybiu. Przy okazji wstawiłem kilka zarzeckich fotografii, które być może w jakimś stopniu pozwolą przenieść się do tego nieistniejącego już świata.


